niedziela, 21 października 2012

4. SZCZĘŚCIE W ZASIĘGU RĘKI cz.1 (Rukia x Ichigo)

       Wstawiam kolejne opowiadanie o miłosnych przygodach Rukii i Ichigo. Nie wiem dlaczego, ale bardzo upodobałam sobie tę parę;) Tym razem akcja rozgrywa się w świecie ludzi. Podzieliłam moją pracę na 3 części, bo na jeden raz byłaby chyba trochę za długa. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie Wam do gustu. Liczę na liczne komentarze! Pozdrawiam- Kasumi-san.

***
         - Mmm... proszę, jeszcze chwilkę- mruknęłam, słysząc dobrze sobie znany i znienawidzony dźwięk budzika.  Z trudem otworzyłam sklejone powieki. Na zegarku widniała godzina 6:30. Ziewnęłam przeciągle i zwlokłam się z łóżka. Zarzuciłam szlafrok na ramiona i poczłapałam w stronę łazienki. Nacisnęłam klamkę, ale drzwi były zamknięte. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że łazienka jest zajęta. Zaczęły docierać do mnie różne dźwięki: szum wody i czyjeś śpiewanie pod prysznicem. Chociaż trudno to było nazwać śpiewaniem- ktoś po prostu wydzierał się wniebogłosy.
- Ichigo! Wyłaź z tej łazienki!- krzyknęłam waląc przy tym pięścią w drzwi.
- No już, zaraz! Nawet nie dasz człowiekowi się w spokoju wykąpać. Pięć minut i wychodzę.
Postanowiłam, że poczekam pod drzwiami. "Przez tego głupka tylko tracę czas!"- pomyślałam. Czekając na Ichigo prawie zasnęłam na stojąco. "No, wreszcie wyszedł"- pomyślałam, kiedy drzwi łazienki się otworzyły. O, Boże! Stał przede mną w samym ręczniku owiniętym wokół bioder.
- Eee... Rukia? Coś ze mną nie tak?
- Nie, dlaczego?- otrząsnęłam się z zamyślenia.
- Po prostu gapisz się na mnie, jakbym był jakimś kosmitą.
Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że przez dłuższą chwilę stałam i wpatrywałam się w jego nagi tors.
- Ehh... po prostu zdziwiłam się, że jesteś tak bez ciuchów i w ogóle...- zaczęłam się plątać.
Ichigo zrobił zdziwioną minę.
- Przecież to nie pierwszy raz, kiedy widzisz mnie bez koszulki- powiedział.
- Dobra, nieważne! Spadaj już, idioto, bo przez ciebie znowu spóźnię się do szkoły- krzyknęłam na przyjaciela i trzaskając drzwiami weszłam do łazienki.
Stojąc pod prysznicem zastanawiałam się, co się ze mną ostatnio dzieje. "Myślę o tym pomarańczowowłosym kretynie całymi dniami i nocami, przez co na niczym nie mogę się skupić. A przecież Ichigo to mój najlepszy przyjaciel. Muszę z tym skończyć." Z takim postanowieniem powędrowałam do szkoły. Pierwsza lekcja była akurat z wychowawczynią. Miałam nadzieję, że uda mi się odrobinę zdrzemnąć, ale nowinki nauczycielki pokrzyżowały mi plany.
- Drodzy uczniowie! Chciałabym wam oznajmić, że dokładnie za trzy tygodnie odbędą się Dni Otwarte naszej szkoły. Z tej okazji każda klasa musi się jakoś zaprezentować. Wraz z radą pedagogiczną nie mogliśmy zdecydować, jaka forma pokazu ma to być, więc uznaliśmy, że najlepsze będzie losowanie. No i cóż... zadaniem naszej klasy będzie przedstawienie dramatu. Długo zastanawiałam się, jaką sztukę wystawić i w końcu uznałam, że "Romeo i Julia" to najlepszy wybór.
Przez klasę przeszedł pomruk niezadowolenia. Widocznie wszyscy podzielali moje zdanie. "Po co mamy odstawiać jakieś durne szopki przed całą szkołą?".
- A więc, na początek chciałabym zrobić rzecz najważniejszą, czyli obsadzić role. Zaczniemy od najważniejszych postaci, czyli Romea i Julii. Dobrze, dziewczynki, któraś chętna do roli Julii?
"Pff, ani myślę się zgłaszać"- pomyślałam. Siedziałam ze znudzoną miną, podczas gdy dziewczyny                  w podnieceniu chichotały i szeptały sobie coś na ucho. Ostatecznie niemal wszystkie ręce należące do dziewcząt znalazły się w górze.
- Hmmm, nie chcę być niesprawiedliwa, więc po prostu zrobimy losowanie. Proszę, napiszcie swoje imię i nazwisko na karteczce i wrzućcie do tego pudełka.
Gdy wszystkie dziewczęta były już w ławkach, belferka zamieszała skrawki papieru i wyjęła jeden.
- W naszym przedstawieniu rolę Julii odgrywać będzie... Inoue Orihime! Kochanie, przyjdź do mnie po lekcji, aby odebrać scenariusz- powiedziała wychowawczyni i uśmiechnęła się do rudowłosej.
Jedne dziewczyny gratulowały koleżance, inne patrzyły na nią z zazdrością. Po chwili w klasie znów rozbrzmiał głos nauczycielki.
- Mamy już Julię, więc teraz kolej na Romea. Któryś z panów chętny do tej roli?
Chłopacy popatrzyli na siebie znudzonym wzrokiem, ale żaden z nich nie podniósł ręki. Wychowawczyni mocno się zdenerwowała.
- Skoro nikt nie chce się zgłosić, wszyscy będziecie musieli brać udział w losowaniu- powiedziała.
W klasie rozległy się mściwe szepty i jęki rozpaczy. Jednak widząc przeraźliwe spojrzenie nauczycielki wszyscy posłusznie napisali na karteczkach swoje imiona i nazwiska. Belferka wyjęła po chwili kartkę                 z pudełka i oznajmiła:
- Romeem w naszym przedstawieniu będzie... Kurosaki Ichigo!
"Co?! Ichigo będzie Romeem, a Inoue Julią? Nie, to niemożliwe!" Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że gwałtownie wstałam z krzesła i teraz oczy wszystkich obecnych były skierowane na mnie. "Cholera, co się ze mną dzieje?!"
- Wszystko w porządku, Kuchiki?- spytała zaniepokojona nauczycielka.
- Tak, pani profesor. Przepraszam za zamieszanie- odparłam i szybko usiadłam na krześle.
"Co ja wyprawiam? Co z tego, że Ichigo będzie Romeem, a Inoue Julią? Przecież on jest moim najlepszym kumplem, a ja zachowuję się, jakbym była zazdrosna. Nie, precz! Wypluj to! Muszę przestać się tak zachowywać, bo jeszcze pomyślą, że coś nie tak z moją psychiką." Spojrzałam w stronę Ichigo i zauważyłam, że przez jakiś czas wpatrywał się we mnie dziwnym wzrokiem. Szybko odwróciłam spojrzenie, przy okazji mocno się rumieniąc. "Uspokój się, idiotko. Co on sobie teraz o tobie pomyśli?". Z zamyślenia wyrwał mnie głos nauczycielki.
- Cóż, skoro wszystkie role już rozdane i ustaliliśmy, kto zajmuje się dekoracją i muzyką, to chyba wszystko. Jeżeli macie jakieś pytania, proszę przyjść do mnie po lekcji. Ach, zapomniałabym! Te osoby, które nie mają żadnej funkcji, również proszę o zgłoszenie się do mnie. W końcu przedstawienie ma być dziełem wspólnym całej klasy.
"A już myślałam, że ominie mnie ta cała szopka. Pewnie każą mi stać w przebraniu drzewa i kołysać się w rytm muzyki." Po lekcji koło nauczycielki stało sporo osób, więc postanowiłam poczekać aż wszyscy załatwią swoje sprawy. Gdy uczniowie już wyszli, podeszłam do biurka i spytałam:
- Więc co mam robić w związku z tym spektaklem, proszę pani?
- Cóż, Kuchiki... wszystkie role są już obsadzone, ale chyba mam pomysł. Możesz zostać dublerką Inoue. W końcu gra główną postać. Gdyby Orihime nam się rozchorowała, czy coś podobnego, byłoby krucho. Proszę, to scenariusz i zaznaczone kwestie. Postaraj nauczyć się tego na pamięć.
- Dobrze, pani profesor- powiedziałam biorąc od niej kartki.
"No nie, gorzej to już być nie mogło. Już wolałabym być drzewem. A tak to muszę wykuć większość scenariusza na pamięć. Niech to szlag!".
Reszta dnia minęła raczej w spokoju. Były jakieś sprawdziany, ale jakoś mało mnie to obchodziło. Nie mogłam się na niczym skupić. Odczułam ulgę, gdy zabrzmiał dzwonek oznajmiający koniec ostatniej lekcji. W sumie nigdzie mi się nie spieszyło, więc wyszłam ze szkoły powolnym krokiem. Wystraszyłam się, gdy z zamyślenia wyrwał mnie Ichigo.
- Hej, Rukia! Wracamy do domu?- spytał.
"No i co ja mam mu powiedzieć? Nie chcę z nim iść, ale inna odpowiedź wyda się podejrzana."
- Dobrze, chodźmy- odparłam nie mogąc znaleźć odpowiedniej wymówki.
Gdy szliśmy ulicami Karakury, nasze ręce parę razy otarły się o siebie. W tych chwilach czułam, że się rumienię. Przez całą drogę nie zamieniliśmy ani jednego słowa. Ichigo również wydawał się pogrążony we własnych myślach. Jednak, gdy dochodziliśmy do domu, chłopak nagle przystanął. Spojrzał mi prosto w oczy.
- Rukia, co się z tobą ostatnio dzieje? Cały czas jesteś jakaś zamyślona, w ogóle ze mną nie rozmawiasz, dziwnie się zachowujesz. Zupełnie jak nie ty. Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Powiedz mi, co się stało- mówił to z taką troską, że od razu lepiej zrobiło mi się na duszy. "Boże, co ja mam mu powiedzieć? Przecież nie prawdę!"
- Wszystko w porządku, Ichigo. Chyba po prostu jestem trochę przemęczona. No wiesz, szkołą i tym wszystkim- odpowiedziałam starając się uśmiechnąć. Chyba nie wyszło to zbyt przekonywująco.
- Jeżeli coś będzie się działo, to wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć. "W tej sprawie chyba nie będziesz w stanie mi pomóc."- pomyślałam i weszłam do domu.

Ciąg dalszy nastąpi...



5 komentarzy:

  1. "mruknęłam słysząc dobrze sobie znany" Po mruknęłam powinien być przecinek.
    Też bym wolała być drzewem, niż Julią. Z natury jestem leniem, więc stanie przez cały spektakl wydaje się być bardziej kuszące niż wygłaszanie miłosnych kwestii. ;)
    Rukia i Ichigo to para, którą lubię, głównie dlatego, że nie wyobrażam sobie innej dziewczyny dla Kurosakiego.
    Pozdrawiam
    Kuroi

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki wielkie za komentarz. Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy, że ktoś w ogóle wchodzi na tego bloga i czyta moją "twórczość". Cieszę się, że starasz się pokazać mi moje ewentualne błędy. Dzięki twoim komentarzom poprawiłam troszkę poprzednie opowiadania. Mam nadzieję, że będziesz regularnie tu zaglądać;)
    Pozdrawiam,
    Kasumi-san

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że się cieszysz. ^^
    Poprawianie błędów jest niezywkle ważne, dzięki temu uczymy się pisać lepiej. Dlatego nie rozumiem osób, które bulwersują się przy najmniejszej uwadze o ich twórczości.
    Jestem pewna, że nie tylko ja czytam tego bloga, po prostu inni nie komentują.
    Oczywiście, że będę zaglądać regularnie. ;)
    Mam nadzieję, że kolejna część ukarze się już niedługo.

    Kuroi

    OdpowiedzUsuń
  4. Ups, nie ma to jak strzelić orta w komentarzu ^^'
    Mam nadzieję, że kolejna część ukaŻe się już niedługo.

    Kuroi

    OdpowiedzUsuń
  5. Następny mój komentarz: To jest świetne! Wiem wiem teraz to będę tylko spamował... Nie moja wina że dopiero odkryłem ten blog... Ciężko go było znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń