piątek, 26 października 2012

4. SZCZĘŚCIE W ZASIĘGU RĘKI cz.2 (Rukia x Ichigo)


Oto i druga część mojego opowiadania! Nie będę się rozpisywać, więc po prostu zapraszam do czytania;)      
***
            Przez następne dni starałam się unikać Ichigo. Prawie wcale nie rozmawialiśmy. Przestałam też wracać z nim do domu. Czułam się taka samotna. Po lekcjach szłam do parku i tam spędzałam całe godziny. Zaczęłam też uczyć się swojej roli do przedstawienia. Pomagało mi to przestać rozmyślać nad własnym życiem. Po paru dniach cały tekst umiałam już na pamięć. Tymczasem w szkole panowało coraz większe poruszenie. Głównym klasowym tematem był oczywiście spektakl. Wszyscy rozmawiali o muzyce, dekoracjach, kostiumach. Najczęstszym tematem plotek byli jednak Inoue i Ichigo. Okazało się, że w scenariuszu, który wręczyła im nauczycielka, była także scena pocałunku. Uczniowie snuli domysły, jak będzie ona wyglądać. Wydawało mi się wtedy, że ten fragment zostanie pominięty, ale byłam w błędzie. Na jednej z lekcji wychowawczyni oznajmiła, że ta scena jest niezbędna do tego, aby przedstawienie się udało, a pocałunek będzie najważniejszym elementem spektaklu.
- Będziecie musieli się przemóc. Mam nadzieję, że wyjdzie to naturalnie. Powinniście pokazać jak najwięcej uczuć. I naprawdę, nie krępujcie się. To tylko aktorski pocałunek, więc nie bierzcie tego do siebie- powiedziała nauczycielka do Ichigo i Inoue.
"Taa... aktorski pocałunek. Orihime i tak będzie wyobrażać sobie nie wiadomo co. Ichigo pewnie w to graj. Przecież to taka ładna dziewczyna"- pomyślałam. Po chwili jednak zreflektowałam się. Dlaczego tak mnie to denerwowało? Przecież nie powinnam mieć z tym problemu, a jednak czułam dziwny ból w sercu.
           Mijał dzień za dniem i wszystko coraz bardziej nabierało kolorów. Przygotowane było większość dekoracji, muzyka i część kostiumów. Niezbyt się tym wszystkim przejmowałam, bo tak naprawdę nie pełniłam żadnej funkcji w tym przedsięwzięciu. Wprawdzie znałam całą rolę Julii, ale nie byłam nią ja, lecz Inoue. Mimo to, w samotności lubiłam ćwiczyć sobie jej kwestie. Chodziłam po lekcjach do parku i tam siedziałam całymi godzinami. Jednego dnia całkowicie straciłam poczucie czasu. Gdy wracałam do domu, było już ciemno. Po cichu otworzyłam drzwi i weszłam do środka, bo nie byłam pewna, czy nie obudzę rodziny Kurosakiego. Gdy zmierzałam w stronę swojego pokoju, moją uwagę zwróciły głosy, które dobiegały z pokoju Ichigo. Podeszłam do drzwi."Wiem, że to nieładnie podsłuchiwać, ale zżera mnie ciekawość." Teraz wiedziałam, że chłopak siedzi tam z Inoue. Spojrzałam na zegarek. Była 23:20. "Co oni robią o tej porze?".Starałam się wychwycić, o czym rozmawiają, ale co chwila wybuchali śmiechem, co nie ułatwiało mi zadania. W pewnym momencie zapanowała cisza. Już miałam odchodzić, bo myślałam, że Orihime wraca do domu. Jednak usłyszałam coś jeszcze. Ichigo zaczął cicho mówić, a po chwili krzyknął: "Kocham cię!". Odskoczyłam od drzwi jak poparzona. Bardzo mnie to zabolało. Nie panowałam nad emocjami i z płaczem pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam twarz w poduszkę. "Jak on mógł wyznać miłość Inoue?! Ona nie będzie potrafiła docenić tego uczucia!". Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Targało mną mnóstwo uczuć. Po chwili zastanowienia, wreszcie coś sobie uświadomiłam. "Nie, to niemożliwe... Jestem zakochana?". Pomyślałam o Ichigo. Na jego widok reagowałam ostatnio zupełnie inaczej niż zawsze. Poza tym, gdy wyznał miłość Inoue, poczułam, jakby ktoś wbił sztylet w moje serce. "To i tak niczego nie zmienia. Ichigo ma teraz dziewczynę, a ja pozostanę dla niego tylko przyjaciółką." Usnęłam ze łzami w oczach myśląc o pomarańczowowłosym chłopaku.
Nazajutrz czułam się bardzo źle. Miałam oczy czerwone od płaczu i potwornie bolała mnie głowa. Wcale nie chciało mi się iść do szkoły. W dodatku nie miałam ochoty słuchać, jak ta przeklęta Inoue chwali się na prawo i lewo, że właśnie zaczęła chodzić z Ichigo. W końcu jednak przemogłam się i postanowiłam nie opuszczać zajęć tego dnia. Miałam już zbyt dużo nieobecności na swoim koncie. Gdy wyszłam z domu, wiedziałam, że mocno się spóźnię. Do klasy weszłam w połowie lekcji. Wszyscy dziwnie na mnie spojrzeli. "No tak, mogłam się tego spodziewać. Wyglądam jak siedem nieszczęść z tymi potarganymi włosami i worami pod oczami." Nauczycielka powiedziała, żebym usiadła w ławce i przyszła do niej po lekcji. Cały czas czułam na sobie spojrzenie Ichigo, jednak nie odwróciłam się. Nie chciałam pokazywać, że coś się stało. Po lekcji dostałam od nauczycielki reprymendę, bo coraz częściej zdarzało mi się spóźniać. Po zajęciach miała odbyć się próba przedstawienia. W sumie mogłam na nią nie iść, bo nie grałam żadnej roli, jednak byłam bardzo ciekawa, jak wychodzi Inoue i Ichigo wcielanie się w Julię i Romea. Próba szła całkiem nieźle, jednak niektórzy nie do końca znali jeszcze swoje role. A szczególnie główni bohaterowie, którzy często musieli zaglądać w tekst scenariusza. Od czasu do czasu podpowiadałam Inoue fragment roli. "Niech wie, że wcale nie jest niezastąpiona." Kątem oka zauważyłam, że Ichigo często zerka w moją stronę. Starałam się nie zwracać na to uwagi, ale dziwiło mnie to. "Przecież on jest teraz z Inoue. Powinien być zapatrzony teraz w swoją księżniczkę i jak najlepiej odgrywać rolę. No cóż, może martwi się moim porannym spóźnieniem?" W końcu nadeszła wyczekiwana przez wszystkich scena pocałunku. Aktorzy powiedzieli swoje kwestie i teraz nie wiedzieli za bardzo jak się zachować. Spojrzeli na siebie z zakłopotaniem i stali w miejscu czerwieniąc się po uszy. "O co tu chodzi? Przecież są parą, nie powinni mieć problemu z jednym całusem. Może wstydzą się nauczycielki? Sama już nie wiem..." Z rozmyślań wyrwał mnie głos wychowawczyni:
- No, co jest, Ichigo? W tym miejscu całujesz Inoue w usta. Nie doczytałeś tego w scenariuszu?
Po tych słowach oboje zaczęli się wzbraniać i plątać w wyjaśnieniach. Pytali, czy nie może być w policzek, albo w czoło. "O matko, co za dziecinada. Przecież i tak wszyscy niedługo dowiedzą się, że są razem. Niech się wreszcie pocałują i będzie święty spokój." Tak naprawdę wcale nie chciałam, aby to się wydarzyło. W moim sercu wciąż tliła się iskierka nadziei. Usłyszałam krzyk nauczycielki, która była już mocno zdenerwowana:
- Przecież nie jesteście już w podstawówce! To przedstawienie ma wyjść naprawdę poważnie, a bez pocałunku wszystko pójdzie na marne!
Inoue zbliżyła się do Ichigo, stanęła na palcach i pocałowała go w usta. Nauczycielka uśmiechnęła się i zaczęła bić brawo. Po chwili dołączyli do niej również uczniowie. To było już ponad moje siły. Wstałam szybko i popatrzyłam na Ichigo. Poczułam, że w moich oczach zbierają się łzy. Tylko na moment uchwyciłam spojrzenie chłopaka. Złapałam torbę i wybiegłam z płaczem ze szkoły. Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, więc poszłam do parku. Usiadłam na swojej ulubionej ławce i zaniosłam się głośnym płaczem. Ludzie przechodzący obok mnie patrzyli się dziwnie, a niektórzy pytali, czy wszystko w porządku. Zaczęło się ściemniać. Nie chciałam wracać do domu Ichigo. Gdybym tylko go zobaczyła, od razu serce pękłoby mi na pół. Nie za bardzo miałam gdzie pójść, więc postanowiłam zatrzymać się w sklepie Urahary:
- Ohayo, Kuchiki-san! Czy przyszłaś kupić któryś z moich niezwykłych towarów?- spytał z uśmiechem Kisuke.
- Nie, nie tym razem. Mam do ciebie prośbę. Chciałabym zatrzymać się tutaj przez kilka dni.
Uśmiech zniknął z twarzy sklepikarza.
- Oczywiście, Rukia-san. U mnie możesz zostać zawsze, kiedy tylko zechcesz. Ale... chyba coś się stało, prawda? Śmiało, wejdź do środka.
Urahara zaparzył nam herbaty i porozmawialiśmy trochę. Widziałam po nim, że bardzo się o mnie martwi, ale nie pytał o nic. Byłam mu za to wdzięczna, bo w tamtej chwili nie miałam ochoty nikomu mówić tym, co trapiło moją duszę. Poczułam się senna, więc spytałam się, czy mogę pójść odpocząć. Kapelusznik zaprowadził mnie do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. "Całe moje życie nie ma sensu. Zawsze tylko plątam się komuś pod nogami i stwarzam same problemy. Jestem beznadziejna..." Ta noc trwała dla mnie bardzo długo. Starałam się zasnąć, ale wciąż miałam przed oczami Inoue, która całuje się z Kurosakim. Nigdy w życiu nie czułam się tak samotna, jak właśnie tamtej nocy. W końcu nadszedł upragniony ranek. Uznałam, że nie pójdę do szkoły, bo i tak pewnie uciekłabym po pierwszej lekcji. Nie byłam w stanie spojrzeć Ichigo w oczy. Jeszcze nie wtedy.

Ciąg dalszy nastąpi...



niedziela, 21 października 2012

4. SZCZĘŚCIE W ZASIĘGU RĘKI cz.1 (Rukia x Ichigo)

       Wstawiam kolejne opowiadanie o miłosnych przygodach Rukii i Ichigo. Nie wiem dlaczego, ale bardzo upodobałam sobie tę parę;) Tym razem akcja rozgrywa się w świecie ludzi. Podzieliłam moją pracę na 3 części, bo na jeden raz byłaby chyba trochę za długa. Mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie Wam do gustu. Liczę na liczne komentarze! Pozdrawiam- Kasumi-san.

***
         - Mmm... proszę, jeszcze chwilkę- mruknęłam, słysząc dobrze sobie znany i znienawidzony dźwięk budzika.  Z trudem otworzyłam sklejone powieki. Na zegarku widniała godzina 6:30. Ziewnęłam przeciągle i zwlokłam się z łóżka. Zarzuciłam szlafrok na ramiona i poczłapałam w stronę łazienki. Nacisnęłam klamkę, ale drzwi były zamknięte. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że łazienka jest zajęta. Zaczęły docierać do mnie różne dźwięki: szum wody i czyjeś śpiewanie pod prysznicem. Chociaż trudno to było nazwać śpiewaniem- ktoś po prostu wydzierał się wniebogłosy.
- Ichigo! Wyłaź z tej łazienki!- krzyknęłam waląc przy tym pięścią w drzwi.
- No już, zaraz! Nawet nie dasz człowiekowi się w spokoju wykąpać. Pięć minut i wychodzę.
Postanowiłam, że poczekam pod drzwiami. "Przez tego głupka tylko tracę czas!"- pomyślałam. Czekając na Ichigo prawie zasnęłam na stojąco. "No, wreszcie wyszedł"- pomyślałam, kiedy drzwi łazienki się otworzyły. O, Boże! Stał przede mną w samym ręczniku owiniętym wokół bioder.
- Eee... Rukia? Coś ze mną nie tak?
- Nie, dlaczego?- otrząsnęłam się z zamyślenia.
- Po prostu gapisz się na mnie, jakbym był jakimś kosmitą.
Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że przez dłuższą chwilę stałam i wpatrywałam się w jego nagi tors.
- Ehh... po prostu zdziwiłam się, że jesteś tak bez ciuchów i w ogóle...- zaczęłam się plątać.
Ichigo zrobił zdziwioną minę.
- Przecież to nie pierwszy raz, kiedy widzisz mnie bez koszulki- powiedział.
- Dobra, nieważne! Spadaj już, idioto, bo przez ciebie znowu spóźnię się do szkoły- krzyknęłam na przyjaciela i trzaskając drzwiami weszłam do łazienki.
Stojąc pod prysznicem zastanawiałam się, co się ze mną ostatnio dzieje. "Myślę o tym pomarańczowowłosym kretynie całymi dniami i nocami, przez co na niczym nie mogę się skupić. A przecież Ichigo to mój najlepszy przyjaciel. Muszę z tym skończyć." Z takim postanowieniem powędrowałam do szkoły. Pierwsza lekcja była akurat z wychowawczynią. Miałam nadzieję, że uda mi się odrobinę zdrzemnąć, ale nowinki nauczycielki pokrzyżowały mi plany.
- Drodzy uczniowie! Chciałabym wam oznajmić, że dokładnie za trzy tygodnie odbędą się Dni Otwarte naszej szkoły. Z tej okazji każda klasa musi się jakoś zaprezentować. Wraz z radą pedagogiczną nie mogliśmy zdecydować, jaka forma pokazu ma to być, więc uznaliśmy, że najlepsze będzie losowanie. No i cóż... zadaniem naszej klasy będzie przedstawienie dramatu. Długo zastanawiałam się, jaką sztukę wystawić i w końcu uznałam, że "Romeo i Julia" to najlepszy wybór.
Przez klasę przeszedł pomruk niezadowolenia. Widocznie wszyscy podzielali moje zdanie. "Po co mamy odstawiać jakieś durne szopki przed całą szkołą?".
- A więc, na początek chciałabym zrobić rzecz najważniejszą, czyli obsadzić role. Zaczniemy od najważniejszych postaci, czyli Romea i Julii. Dobrze, dziewczynki, któraś chętna do roli Julii?
"Pff, ani myślę się zgłaszać"- pomyślałam. Siedziałam ze znudzoną miną, podczas gdy dziewczyny                  w podnieceniu chichotały i szeptały sobie coś na ucho. Ostatecznie niemal wszystkie ręce należące do dziewcząt znalazły się w górze.
- Hmmm, nie chcę być niesprawiedliwa, więc po prostu zrobimy losowanie. Proszę, napiszcie swoje imię i nazwisko na karteczce i wrzućcie do tego pudełka.
Gdy wszystkie dziewczęta były już w ławkach, belferka zamieszała skrawki papieru i wyjęła jeden.
- W naszym przedstawieniu rolę Julii odgrywać będzie... Inoue Orihime! Kochanie, przyjdź do mnie po lekcji, aby odebrać scenariusz- powiedziała wychowawczyni i uśmiechnęła się do rudowłosej.
Jedne dziewczyny gratulowały koleżance, inne patrzyły na nią z zazdrością. Po chwili w klasie znów rozbrzmiał głos nauczycielki.
- Mamy już Julię, więc teraz kolej na Romea. Któryś z panów chętny do tej roli?
Chłopacy popatrzyli na siebie znudzonym wzrokiem, ale żaden z nich nie podniósł ręki. Wychowawczyni mocno się zdenerwowała.
- Skoro nikt nie chce się zgłosić, wszyscy będziecie musieli brać udział w losowaniu- powiedziała.
W klasie rozległy się mściwe szepty i jęki rozpaczy. Jednak widząc przeraźliwe spojrzenie nauczycielki wszyscy posłusznie napisali na karteczkach swoje imiona i nazwiska. Belferka wyjęła po chwili kartkę                 z pudełka i oznajmiła:
- Romeem w naszym przedstawieniu będzie... Kurosaki Ichigo!
"Co?! Ichigo będzie Romeem, a Inoue Julią? Nie, to niemożliwe!" Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że gwałtownie wstałam z krzesła i teraz oczy wszystkich obecnych były skierowane na mnie. "Cholera, co się ze mną dzieje?!"
- Wszystko w porządku, Kuchiki?- spytała zaniepokojona nauczycielka.
- Tak, pani profesor. Przepraszam za zamieszanie- odparłam i szybko usiadłam na krześle.
"Co ja wyprawiam? Co z tego, że Ichigo będzie Romeem, a Inoue Julią? Przecież on jest moim najlepszym kumplem, a ja zachowuję się, jakbym była zazdrosna. Nie, precz! Wypluj to! Muszę przestać się tak zachowywać, bo jeszcze pomyślą, że coś nie tak z moją psychiką." Spojrzałam w stronę Ichigo i zauważyłam, że przez jakiś czas wpatrywał się we mnie dziwnym wzrokiem. Szybko odwróciłam spojrzenie, przy okazji mocno się rumieniąc. "Uspokój się, idiotko. Co on sobie teraz o tobie pomyśli?". Z zamyślenia wyrwał mnie głos nauczycielki.
- Cóż, skoro wszystkie role już rozdane i ustaliliśmy, kto zajmuje się dekoracją i muzyką, to chyba wszystko. Jeżeli macie jakieś pytania, proszę przyjść do mnie po lekcji. Ach, zapomniałabym! Te osoby, które nie mają żadnej funkcji, również proszę o zgłoszenie się do mnie. W końcu przedstawienie ma być dziełem wspólnym całej klasy.
"A już myślałam, że ominie mnie ta cała szopka. Pewnie każą mi stać w przebraniu drzewa i kołysać się w rytm muzyki." Po lekcji koło nauczycielki stało sporo osób, więc postanowiłam poczekać aż wszyscy załatwią swoje sprawy. Gdy uczniowie już wyszli, podeszłam do biurka i spytałam:
- Więc co mam robić w związku z tym spektaklem, proszę pani?
- Cóż, Kuchiki... wszystkie role są już obsadzone, ale chyba mam pomysł. Możesz zostać dublerką Inoue. W końcu gra główną postać. Gdyby Orihime nam się rozchorowała, czy coś podobnego, byłoby krucho. Proszę, to scenariusz i zaznaczone kwestie. Postaraj nauczyć się tego na pamięć.
- Dobrze, pani profesor- powiedziałam biorąc od niej kartki.
"No nie, gorzej to już być nie mogło. Już wolałabym być drzewem. A tak to muszę wykuć większość scenariusza na pamięć. Niech to szlag!".
Reszta dnia minęła raczej w spokoju. Były jakieś sprawdziany, ale jakoś mało mnie to obchodziło. Nie mogłam się na niczym skupić. Odczułam ulgę, gdy zabrzmiał dzwonek oznajmiający koniec ostatniej lekcji. W sumie nigdzie mi się nie spieszyło, więc wyszłam ze szkoły powolnym krokiem. Wystraszyłam się, gdy z zamyślenia wyrwał mnie Ichigo.
- Hej, Rukia! Wracamy do domu?- spytał.
"No i co ja mam mu powiedzieć? Nie chcę z nim iść, ale inna odpowiedź wyda się podejrzana."
- Dobrze, chodźmy- odparłam nie mogąc znaleźć odpowiedniej wymówki.
Gdy szliśmy ulicami Karakury, nasze ręce parę razy otarły się o siebie. W tych chwilach czułam, że się rumienię. Przez całą drogę nie zamieniliśmy ani jednego słowa. Ichigo również wydawał się pogrążony we własnych myślach. Jednak, gdy dochodziliśmy do domu, chłopak nagle przystanął. Spojrzał mi prosto w oczy.
- Rukia, co się z tobą ostatnio dzieje? Cały czas jesteś jakaś zamyślona, w ogóle ze mną nie rozmawiasz, dziwnie się zachowujesz. Zupełnie jak nie ty. Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Powiedz mi, co się stało- mówił to z taką troską, że od razu lepiej zrobiło mi się na duszy. "Boże, co ja mam mu powiedzieć? Przecież nie prawdę!"
- Wszystko w porządku, Ichigo. Chyba po prostu jestem trochę przemęczona. No wiesz, szkołą i tym wszystkim- odpowiedziałam starając się uśmiechnąć. Chyba nie wyszło to zbyt przekonywująco.
- Jeżeli coś będzie się działo, to wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć. "W tej sprawie chyba nie będziesz w stanie mi pomóc."- pomyślałam i weszłam do domu.

Ciąg dalszy nastąpi...



niedziela, 7 października 2012

3. POŻEGNANIE (Inoue x Ulquiorra)


      Inoue stała wpatrzona w jeden punkt. Nie mogła uwierzyć w to, co właśnie się stało. "Kurosaki-kun... to wszystko przez niego. Wcale nie chciałam, żeby mnie ratował. Ale nie chcę winić go za to, co zrobił. Przecież... on chciał dla mnie dobrze..." Nie mogła patrzeć na scenę, która rozgrywała się tuż przed nią. Ichigo stał przed Ulquiorrą i trzymał katanę wbitą w jego pierś. Rozmawiali o czymś, ale Orihime nie słuchała. Przez głowę przebiegało jej stado myśli i wspomnień. Te wszystkie chwile spędzone z Ulquiorrą w Hueco Mundo... to był zdecydowanie najlepszy okres w jej życiu. Na początku bardzo bała się Arrancara. Był taki zimny, obojętny i niedostępny. Jednak po pewnym czasie lodowa pokrywa zaczęła pękać. Na początku były coraz dłuższe rozmowy, pierwsze delikatne muśnięcia dłoni. Potem uczucie rozwinęło się- pierwsze pocałunki, pierwsze wspólnie spędzone noce. Gdy Orihime o tym myślała, uświadomiła sobie, jak bardzo kocha Ulquiorrę. A on umierał teraz na jej oczach. Ocknęła się z transu. Podbiegła do walczących i spytała Ichigo:
- Kurosaki-kun, czy mógłbyś zostawić nas na chwilę samych?- teraz już nie powstrzymywała się od płaczu.
Pomarańczowowłosy bardzo się zdziwił.
- Inoue... co ty mówisz? Przecież...
- Kurosaki-kun, proszę... to dla mnie bardzo ważne- przerwała mu z dziwną dla siebie stanowczością w głosie.
Ichigo wzruszył ramionami i odszedł. Stał jednak w miarę blisko, aby w razie potrzeby ruszyć dziewczynie na ratunek. Ulquiorra upadł na ziemię. Wyglądał tragicznie. Nie miał jednej ręki, a całe jego ciało było zbrukane krwią. Inoue zareagowała błyskawicznie:
-Soten Kisshun! -krzyknęła chcąc uzdrowić Arrancara.
- Nie, Inoue...- szepnął- To nic nie da.
- Ale... co ty mówisz?! Uleczę cię i wszystko będzie dobrze!- krzyczała.
- Nie, odpuść. Pozwól mi się tylko z tobą pożegnać.
Inoue zauważyła, że jego postać zaczęła powoli znikać. Z jej oczu pociekły łzy.
- Orihime, dziękuję ci za wszystko. Zmieniłaś mnie na lepsze. Pokazałaś tyle różnych rzeczy. Nauczyłaś mnie, jak kochać. Inoue, z niczego nie cieszę się tak, jak z tego, że cię poznałem. Spędziłem z tobą najpiękniejsze chwile mojego życia. Ale teraz muszę odejść, już nic tego nie zmieni. Kocham cię, Inoue. Żegnaj.
- Zawsze będę cię kochać, Ulquiorra-kun- odparła przez łzy.
Po tym wyznaniu złożyli na swych ustach ostatni pocałunek. Postać Arrancara zniknęła całkowicie z oczu dziewczyny. Inoue rzuciła się z płaczem na ziemię. Wiedziała, że teraz nic nie będzie już takie samo. Właśnie straciła osobę, która była dla niej całym światem.
***

Ohayo!

Wiem, że nie piszę żadnych opowiadań, ale po prostu szkoła mnie całkowicie pochłania. Obiecuję, że w ciągu kilku dni pojawi się kolejny one-shot. Mam nadzieję, że opowiadania wrzucone przeze mnie do tej pory podobają Wam się;) Liczę na liczne komentarze. Pozdrawiam- Kasumi-san.